Zwiększ rozmiar czcionki Domyślny  rozmiar czcionki Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Czytelnia Białe pomniki na Polsloe

Białe pomniki na Polsloe

Email Drukuj PDF
Zbliża się Dzień Niepodległości. (Tak, dobrze pamiętasz – to 11 listopada). Po ilu latach odzyskaliśmy niepodległość? Po 123 (tak, tak wiem, że wiedziałeś). Nie mamy we krwi świętowania tego dnia w taki sposób jak Amerykanie świętują 4-ego lipca, nie prosimy Boga by błogosławił ojczyźnie, nie machamy dumnie flagą, może to dlatego, że jest taka nieciekawa, ja sam wolę myśleć o niej w kategoriach symboli, które są w niej zakodowane. Anglicy z kolei w ogóle nie obchodzą dnia niepodległości, ale nasze święto nakłada się dzięki poplątanym kolejom historii z obchodami tutejszego Remembrance Festival czyli Święta Rozpamiętywania - w domyśle tych, co polegli na wszystkich frontach I wojny światowej, wojny, po której na wszystkie mapy świata trzeba było przywrócić nieszczęsną krainę nad Wisłą.

Remembrance Day obchodzony jest zawsze 8 listopada, a całe obchody kończą się oficjalnie 11 listopada na pamiątkę podpisania pokoju i zakończenia I wojny światowej (tak, wiem dobrze że to wiesz...). I tak data ta stała się dla nas okazją do świętowania faktu odzyskania niepodległości, dla Anglików natomiast jest okazją do wspominania ofiar-żołnierzy i ich rodzin doświadczonych tą samą wojną.

Dzieje sie tak od 1927 roku kiedy to British Legion zorganizował swego rodzaju hołd ofiarom i ich rodzinom. Mottem organizacji jest “Serving Those Who Serve” czyli “Służenie tym, co służą”, a symbolem pamięci - kwiaty maku (poppy). Dostając je w sklepie zostawia się datek, który następnie idzie do weteranów. Nosi się je w klapie, przyczepia do samochodu. Pamiętam, że jak przyjechałem do Anglii po raz pierwszy,  myślałem, że to ma być jabłko... spostrzegawczy to ja nigdy nie byłem... Jest w tych makach ciekawe symboliczne powinowacto. Te same maki, 26 lat poźniej pić będą polską krew pod Monte Cassino, według słów piosenki Feliksa Konarskiego. Po raz pierwszy kwiat ten pojawił się w wierszu John'a McCrae - kanadyjskiego doktora, który napisał, o żołnierzach maszerujących przez pola Belgii i Holandii w 1915 roku: “We shall not sleep/though poppies grow/in Flanders fields”. Nie dożył końca wojny, zmarł w szpitalu polowym.
Szkoda, że w Polsce nie stały się czymś co dumnie nosilibyśmy na piersi. Ale my nie jesteśmy uczuciowymi ekshibicjonistami. Tylko, że nie miejmy w dupie faktu, że w 1918 dzięki garstce zapaleńców udało sie wskrzesić kraj. Wszakże to raptem nasi dziadkowie urodzili się jako pierwsi po 123 latach w wolnym kraju.

Epilog

Kilka tygodni temu do redakcji portalu odezwała się dziewczyna z Polski. Pisała o tym jak jej dziadek walczył jako pilot w jednym z dywizjonów stacjonujących tu w Exeter w czasie II wojny światowej,  jak tu zginął i jak go w końcu pochowano na jednym z cmentarzy. Problem w tym, że nie wiedziała na którym. Nigdy też nie widziała mogiły. Kolega redakcyjny Mazer odszedł posłusznie od komputera, wziął aparat i trafił na cmentarz na Polsoe tzw. Higher Cementary. Biegając wzdłuż i wszeż, natknął się w końcu na rząd równiutko stojących białych płyt. Na każdej z nich wygrawerowane było Polish Forces. Na jednej widniało nazwisko dziadka dziweczyny.

Sqdn. (Dywizjon) 307. Zmarł w 1942. Lat 25....



fot. tomek adamski

Raptem parę miesięcy wcześniej wg. archiwów znalezionych w internecie, odznaczony został orderem Virtutti Militari za brawurową postawę podczas lotów nocnych. Dziewczyna dostała fotografie. Pewnie mu zapaliła świeczkę w Święto Zmarłych, pewnie zapali drugą 11 listopada, gdzieś w Polsce. Takie święte dni nie zależą od odległości geograficznej.
Dlatego i tu można oddać im hołd zapalając niepozorną świeczkę.

Pablo Montoya


Noc oddycha naszą krwią
Krew podziemną płynie miedzą
Nasze ciała teraz śpią
Nasze ciała nic nie wiedzą
 
                                                       (usłyszane)

Komentarze

misjonarz
0
 
 
Chcialbym dodać,że sierż.S.Jarzębowski zginął 01.08.1942r. w wypadku lotniczym Beaufightera lecąc jako radioobserwator,po rozbiciu samolotu, zanim zginął z płomieni uratował pilota i pasażera-anglika.Wyczytałem to w książce o 307 Dywizjonie ''Przez ciemię nocy"" autor A.Janczak. ps.mój dziadek służył w 307 jako mechanik.
Please login to post comments or replies.
 

Reklama

T&R Car Service

Problem z samochodem?
Czas na przegląd?
Potrzebujesz wymienić opony?
Zależy Ci na czasie?



Zadzwoń do nas:

Tomek 07871 487 619
Robert 07864 707 759

www.exetercarservices.co.uk

Unit 17, City Industrial Estate

EX2 8DD, Exeter


.

Wyróżnione fotoogłoszenia